Cześć wszystkim !
Dzisiaj opowiemy troszkę o historiach obydwu kociaków.
Najpierw Stuart .
Stuartek to około 6-letni kocur ,a właściwe kastrat : P Z nami był od zawsze ,przez ciążę swej mamusi,także naszej rodzinnej kotki ,po narodziny i resztę życia . Przez swoje pierwsze 3 lata życia ,Stui mógł biegać sobie swobodnie po podwórku,co skończyło się wypadkiem ,czego wynikiem jest utrata lewego oczka . Szkoda ,bo oczy to kocia ozdoba ,ale tak czy siak jest piękny . Po 3 latach wolnego życia trafił do mojej babci,gdzie jest prawdziwą domową pumą :P Wcale mu nie przeszkadza to,że nie wychodzi na podwórko ,za to wygląda sobie przez okno obserwując przy tym otaczający świat .
A teraz Scooby .
Historia Scoobisia,nie jest przyjemna . Pewnego dnia wybrałam się na spacer z koleżanką ,idąc napotkałyśmy starszego pana z siatką pełną kociaków ,zaczepił nas i powiedział ,że idzie utopić maluchy ,tak więc zabrałyśmy jednego kociaka ,ratując chociaż jemu życie . Przez pierwsze dni Scooby mieszkał na działce,a potem trafił do mojej babci ,gdzie jest najszczęśliwszym kociakiem na świecie . Wszyscy zwą go łobuzem ,a pieszczotliwie naszym księciem . Urodził się prawdopodobnie w kwietniu tego roku . Jest prawdziwym mruczkiem .
A na koniec kilka zdjęć kocurków.
Dzisiaj opowiemy troszkę o historiach obydwu kociaków.
Najpierw Stuart .
Stuartek to około 6-letni kocur ,a właściwe kastrat : P Z nami był od zawsze ,przez ciążę swej mamusi,także naszej rodzinnej kotki ,po narodziny i resztę życia . Przez swoje pierwsze 3 lata życia ,Stui mógł biegać sobie swobodnie po podwórku,co skończyło się wypadkiem ,czego wynikiem jest utrata lewego oczka . Szkoda ,bo oczy to kocia ozdoba ,ale tak czy siak jest piękny . Po 3 latach wolnego życia trafił do mojej babci,gdzie jest prawdziwą domową pumą :P Wcale mu nie przeszkadza to,że nie wychodzi na podwórko ,za to wygląda sobie przez okno obserwując przy tym otaczający świat .
A teraz Scooby .
Historia Scoobisia,nie jest przyjemna . Pewnego dnia wybrałam się na spacer z koleżanką ,idąc napotkałyśmy starszego pana z siatką pełną kociaków ,zaczepił nas i powiedział ,że idzie utopić maluchy ,tak więc zabrałyśmy jednego kociaka ,ratując chociaż jemu życie . Przez pierwsze dni Scooby mieszkał na działce,a potem trafił do mojej babci ,gdzie jest najszczęśliwszym kociakiem na świecie . Wszyscy zwą go łobuzem ,a pieszczotliwie naszym księciem . Urodził się prawdopodobnie w kwietniu tego roku . Jest prawdziwym mruczkiem .
A na koniec kilka zdjęć kocurków.

Pozdrawiam,Scooby i Stuart .





